Masłońskie Natalin – „Pustynia Siedlecka” – Olsztyn k/Częstochowy

15_maslonskie_natalin_-_olsztyn_2012-03-17Data wycieczki: 17 marca 2012
Uczestnicy: Firstborn, Kacper
Przebieg trasy: Masłońskie Natalin (PKP), Zaborze, Suliszowice, „Pustynia Siedlecka”, Zrębice, rezerwat przyrody „Sokole Góry”, Olsztyn (rynek).
Długość trasy: 21,5 km

Pierwszy prawdziwie wiosenny weekend w tym roku był dobrą okazją do otwarcia sezonu wycieczkowego 2012. Jako, że dzieci mają dość krótką pamięć do rzeczy nieprzyjemnych, Kacper opuścił dom szczęśliwy na myśl o wędrówce, zapominając o „kryzysach” poprzednich wycieczek. Pobił swój poprzedni rekord pieszego dystansu o ok. 2 km i przeszedł 21,5 km w bardzo dobrej formie i bez marudzenia typowego dla zmęczonych i znudzonych monotonią dzieci. Jeden niewielki kryzys został zażegnany przy chłodziarce z lodami w sklepie spożywczym w Zrębicach. Kubek lodów z wieloma warstwami smaków dodał młodemu piechurowi +10 do radochy. Wycieczkę zaczęliśmy w miejscowości Masłońskie Natalin, gdzie dojechaliśmy pociągiem. Nie mogę tutaj nie pochwalić wygody podróżowania autobusem szynowym Kolei Śląskich. Skład był czysty, szybki, cichy i punktualny. Doznałem z tego powodu przyjemnego szoku. Pierwsze kroki skierowaliśmy przez ośrodek wypoczynkowy z domkami letniskowymi, wzdłuż zespołu niewielkich stawów (co dziwne, nadal pokrytych w części ok. 5-centymetrową warstwą lodu). Stamtąd trafiliśmy do Zaborza. Na wzgórzu o nazwie Hajduczka zatrzymaliśmy się na pierwszy postój. W dalszej drodze na Pustynię Siedlecką towarzyszył nam mały, zabłąkany kundelek. Jak na ciepłe sobotnie przedpołudnie, na piaskach pustyni jeździło bardzo mało quadów (tylko 4). Pewnie reszta rozjeżdżała ściółkę w jakimś rezerwacie przyrody, co delikatnie mówiąc… denerwuje mnie. Z pustyni przez Zrębice dotarliśmy do kapliczki św. Idziego, gdzie zrobiliśmy dłuższy postój. Okrążenie Sokolich Gór od wschodu i północy zajęło nam wyjątkowo mało czasu. Dotarliśmy do rozkopanego w celu przebudowy olsztyńskiego rynku i stamtąd podmiejskim autobusem do domu. Na drugi dzień nie tylko nie mieliśmy zakwasów, ale i naszła nas ochota na spacer w okolicach Mirowa i Mstowa. Przeszliśmy ok. 12 km spokojnym krokiem, jednak była to wędrówka w charakterze rodzinnego, trzyosobowego spaceru, a nie w charakterze wycieczek steelshoes.org, dlatego też postanowiłem nie publikować jej przebiegu na stronie.


Pokaż obszar na większej mapie.

Przepraszam za jakość zdjęć (wyjątkowo robione telefonem).

Jedna odpowied do Masłońskie Natalin – „Pustynia Siedlecka” – Olsztyn k/Częstochowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.