Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód... Hmm... Może jednak zacznę nieco później ;) Kiedy się zaczęło było nas pięciu. Za dużo do brydża, za mało do futbolu, a koszykówki nikt z nas nie lubił. Cała nasza piątka poznała się w różnych okolicznościach, a jedynym brakiem przypadku w tych znajomościach jest braterstwo krwi Amoka i Regisa.
Pierwsza wspólna wycieczka dała nam w kość mimo śmiesznego dystansu. Dwanaście kilometrów w okolicach Olsztyna k. Częstochowy, w terenie o niezbyt wysokim stopniu trudności stało się naszym "chrztem piechura". Każda grupa ludzi związana w jakiś sposób powinna mieć swoją nazwę, dlatego też po długich namysłach postanowiliśmy, iż z braku innych, lepszych pomysłów pozostaniemy przy "Steel Shoes". Moda na anglojęzyczne nazwy wzięła górę nad rozsądkiem i dobrym smakiem. ;) Nie wszystkie wycieczki posiadają dokumentację w postaci zdjęć, jednak aktualnie brak aparatu podczas marszu jest raczej przypadkiem. Pierwsza wycieczka, która związała nas na tyle, byśmy mogli myśleć o tym jak o wspólnym hobby, to tygodniowy marsz z Janowa do Krakowa w lipcu 2004 roku. Dla niewprawnych piechurów było to trudne wyzwanie. Słabe przygotowanie, zbyt duży bagaż, małe doświadczenie w kontroli dłuższego wysiłku, to tylko niektóre trudności z jakimi przyszło nam się zmagać. Po każdej kolejnej wycieczce byliśmy bogatsi o nowe doświadczenia. Dziś już nikogo nie dziwi i nie przeraża dystans ponad 40 km w trudnym górzystym terenie podczas jednodniowej wycieczki.