Co przyjemnego może być w wyciskaniu siódmych potów podczas kilkugodzinego marszu na wysoki szczyt? Co może pasjonować w niewygodnym obozowaniu, kiedy zimne i wilgotne nocne powietrze sprawia, że chciałoby się przytulić do ogniska? Jak można czerpać radość z odcisków, odparzeń, ugryzień, otarć, bólu mięśni i wszystkich innych niedogodności i trudów towarzyszących pieszym wędrówkom i dzikim biwakom?
Wspóna wędrówka to: trud, ból, wydatki finansowe, wczesne wstawanie i wysiłek, który niekiedy jest na granicy naszych możliwości. Wszystko to jednak ma swoją przeciwwagę: piękne widoki, niezapomniane przygody, przyjemne rozmowy, podnoszenie własnej wartości, zdobywanie nowej wiedzy, obcowanie z przyrodą, przezwyciężanie własnych słabości i wreszcie solidny odpoczynek psychiczny. Postanowiliśmy odkrywać piękno własnego regionu, a nie tylko szukać wrażeń w miejscach uznanych powszechnie za warte odwiedzenia. Oczywiście naszym marzeniem jest wędrowanie w różnych rejonach świata, jednak wiemy z własnego doświadczenia, że czasem rodzima Jura Krakowsko - Częstochowska może wydać się bardziej tajemnicza i ciekawa niż himalajskie szlaki, a choć Bieszczady to nie Bawaria, to i tak warto tam być choć raz w życiu. Od czegoś trzeba zacząć. Jesteśmy otwarci na wszystkie nowe osoby, którym biwak na łonie natury kojarzy się z przyjemnością wspólnego obozowania po całodziennym marszu, a nie obaleniem kilku skrzynek piwa przy ognisku. Nie jesteśmy abstynentami, ani młodymi ultrakatolikami z manią pielgrzymowania w imię wyższych wartości, ale mamy pewne zasady.